
Young Design 2026. Uważność jako nowa dyscyplina polskiego projektowania
W młodym polskim wzornictwie coraz mniej chodzi o efektowny przedmiot, a coraz bardziej o zdolność zauważenia tego, co dotąd było poza kadrem: pracy, ciała, zwierzęcia, środowiska i cichej infrastruktury codzienności.
W młodym polskim wzornictwie coraz mniej chodzi o efektowny przedmiot, a coraz bardziej o zdolność zauważenia tego, co dotąd było poza kadrem: bólu, ryzyka, pracy, ciała, zwierzęcia, środowiska i cichej infrastruktury codzienności.

Projektowanie po epoce „ładnego obiektu”
Hasło tegorocznej edycji konkursu Young Design 2026 brzmi pozornie miękko: „Uważność na…”. Łatwo byłoby uznać je za kolejny delikatny slogan z języka współczesnych instytucji kultury. Wystarczy jednak spojrzeć na projekty finalistów, by zobaczyć, że pod tą miękkością kryje się dyscyplina znacznie twardsza: umiejętność obserwowania rzeczywistości bez estetycznego uniku.
Young Design 2026, organizowany przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego, pozostaje jednym z ważniejszych konkursów dla młodych projektantek i projektantów w Polsce. Jest kierowany do studentów oraz absolwentów do 35. roku życia. Jego główną nagrodą jest Stypendium im. prof. Wandy Telakowskiej w wysokości 30 tys. zł. Tegoroczna edycja akcentowała uważność wobec detalu, relacji, produkcji i trwałości, inkluzywności oraz środowiska.
To zestaw pojęć, który dobrze pokazuje zmianę w myśleniu o wzornictwie. Jeszcze niedawno młody projektant musiał przede wszystkim udowodnić, że potrafi stworzyć rozpoznawalną formę. Dziś coraz częściej musi udowodnić coś trudniejszego: że potrafi rozpoznać problem, zanim zamieni go w produkt.
Dziedzictwo Telakowskiej bez muzealnego kurzu
Nieprzypadkowo najważniejsze stypendium konkursu nosi imię Wandy Telakowskiej. Założycielka Instytutu Wzornictwa Przemysłowego należała do kluczowych postaci polskiego modernizmu projektowego. Jej myślenie streszczało się w przekonaniu, że dobrze zaprojektowane otoczenie nie jest luksusem, lecz elementarnym warunkiem godnego życia.
Young Design 2026 nie odtwarza tego dziedzictwa w formie nostalgii. Raczej przesuwa je w stronę współczesnych problemów: zdrowia, opieki, pracy, mobilności, bezpieczeństwa, relacji człowieka ze zwierzęciem i środowiskiem. To ważne, bo polski design długo był opisywany przez pryzmat albo świetnej tradycji przemysłowej, albo ambitnej estetyki autorskiej. Tymczasem nowa generacja projektantek i projektantów coraz wyraźniej mówi: forma jest dopiero skutkiem. Początkiem jest rozpoznanie sytuacji.
Trzynaście projektów, czyli mapa czułych miejsc
Wystawa pokonkursowa Young Design 2026 jest prezentowana w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie od 19 czerwca do 31 lipca 2026 roku. Pokazuje trzynaście finałowych projektów studentów i absolwentów uczelni artystycznych i projektowych. Obejrzeć można prototypy, modele oraz materiały filmowe, w których autorzy opowiadają o procesie pracy.
Zakres tematów jest szeroki: od medycyny i edukacji po ochronę środowiska, bezpieczeństwo i mobilność. Wśród finalistów znalazły się m.in. projekty dotyczące opieki okołoporodowej, laparoskopii, weterynarii, pszczelarstwa, monitorowania wód śródlądowych, edukacji anatomicznej, scenografii teatru tańca, interakcji miejskich oraz szybownictwa.
To nie jest typowa wystawa „młodego designu”, na której obok siebie stoją krzesło, lampa, aplikacja i modny obiekt z biomateriału. Jest raczej katalogiem miejsc, w których codzienność domaga się korekty.
Ta korekta nie zawsze jest spektakularna. Czasem polega na lepszym uchwycie narzędzia chirurgicznego. Czasem na stanowisku pracy położnej. Czasem na wyposażeniu ochronnym dla konia policyjnego. Czasem na stacji badania wody po katastrofie ekologicznej. W takich projektach design nie triumfuje nad rzeczywistością, lecz uczy się jej słuchać.
Projektowanie wobec doświadczenia granicznego
Jednym z najmocniejszych przykładów tej postawy jest projekt Irminy Mendery „Wsparcie kobiet w ciąży dotkniętych ryzykiem poronienia”. To projekt szczególnie ważny, bo dotyka obszaru, w którym kultura materialna bywa bezradna. W wielu instytucjach graniczne doświadczenia życia są nadal obsługiwane przez język procedur, formularzy, korytarzy i milczenia.
Mendera pokazuje, że projektowanie może wejść właśnie tam: nie po to, by estetyzować cierpienie, ale by zmniejszyć chaos, osamotnienie i przemoc systemowej niezręczności.
W tym sensie „uważność” nie oznacza tu delikatnego nastroju. Oznacza metodę. Oznacza pracę z rozmową, konsultacją, sekwencją zdarzeń, komunikacją i materialnymi narzędziami wsparcia. To bardzo dojrzałe rozumienie zawodu projektanta: nie jako autora rzeczy, lecz jako mediatora między doświadczeniem człowieka a instytucją.
Niestandardowy użytkownik istnieje naprawdę
Ciekawym kontrapunktem jest „Vidim” Klaudii Musialik, projekt wyposażenia ochronno-sygnalizacyjnego dla konia policyjnego. To przykład, który dobrze rozszerza pojęcie użytkownika. W klasycznym projektowaniu użytkownik był najczęściej człowiekiem: konsumentem, mieszkańcem, pracownikiem, pacjentem. Współczesne projektowanie coraz częściej musi uwzględniać układy hybrydowe: człowiek–zwierzę, człowiek–maszyna, człowiek–środowisko, instytucja–organizm, infrastruktura–ekosystem.
W tej perspektywie koń policyjny nie jest „nietypowym dodatkiem” do projektu. Jest pełnoprawnym uczestnikiem sytuacji projektowej. To ważna zmiana etyczna. Design przestaje pytać wyłącznie o wygodę człowieka, a zaczyna pytać o relacje, zależności i koszty przerzucane na innych — także tych, którzy nie potrafią napisać reklamacji.
Szybowiec, pszczoły i woda
Wśród projektów szczególnie interesujących znajduje się także „Pliszka” Rafała Liszki, jednomiejscowy szybowiec opracowany we współpracy z SZD Allstar Bielsko-Biała. Ten projekt jest istotny nie tylko dlatego, że dotyka jednej z piękniejszych tradycji polskiego projektowania technicznego — szybownictwa. Ważniejsze jest to, że pokazuje możliwość połączenia dziedzictwa konstrukcyjnego z nowymi wymaganiami: ergonomią, bezpieczeństwem, efektywnością energetyczną i odpowiedzialnością środowiskową.
W czasach, gdy technologia często udaje, że narodziła się wczoraj, „Pliszka” przypomina, że innowacja może wyrastać z pamięci miejsca.
Podobną logikę widać w projektach środowiskowych. „BEEBOT” Moniki Szczepaniak odpowiada na fizyczne obciążenie pracy pszczelarzy, proponując pojazd wspierający prowadzenie pasieki. Z kolei projekt Oliwii Śnieg dotyczący przesiewowego badania obecności związków ropopochodnych w wodach śródlądowych odwołuje się do potrzeby szybszego wykrywania zagrożeń środowiskowych i lepszego dostępu do danych.
W obu przypadkach projektowanie nie jest ozdabianiem ekologii. Jest próbą stworzenia narzędzia: dla pracy, monitoringu, bezpieczeństwa i reakcji na kryzys. To rozróżnienie jest dziś kluczowe. Zielony język bardzo łatwo zamienia się w dekorację. Uważne projektowanie musi być czymś innym: musi dotykać procesu, infrastruktury i odpowiedzialności.
Polska szkoła uważności?
Young Design 2026 pokazuje ciekawy moment w polskim wzornictwie. Młodzi projektanci nie rezygnują z formy, ale przestają traktować ją jako punkt wyjścia. Ich projekty zaczynają się raczej od obserwacji systemu: szpitala, pasieki, patrolu konnego, laboratorium, miasta, wody, ciała, lotu. To przesunięcie z projektowania przedmiotu na projektowanie sytuacji.
Nie oznacza to końca estetyki. Przeciwnie: może oznaczać jej dojrzalszą postać. Forma, która wynika z prawdziwie rozpoznanego problemu, bywa mniej krzykliwa, ale bardziej konieczna. Nie musi błyszczeć na renderze. Musi działać w ręku, na ciele, w procedurze, w terenie, w stresie, w zmęczeniu, w relacji.
I tu właśnie pojawia się najciekawsze pytanie: czy „uważność” może stać się czymś więcej niż hasłem jednej edycji konkursu? Czy może stać się kryterium jakości polskiego designu?
Jeżeli tak, oznaczałoby to odejście od projektowania rozumianego jako produkcja atrakcyjnych obiektów i wejście w projektowanie jako praktykę odpowiedzialnego widzenia. Widzenia tego, co niewygodne. Tego, co źle opisane. Tego, co zawstydzające. Tego, co zbyt techniczne dla kultury i zbyt ludzkie dla procedur.
Young Design 2026 sugeruje, że właśnie tam — w miejscach niedopatrzonych — rodzi się dziś najciekawsze wzornictwo. Nie w kolejnym idealnym krześle, nie w kolejnej lampie udającej manifest, ale w narzędziach dla sytuacji, które długo pozostawały bez formy.
To może być najważniejsza lekcja tej wystawy: przyszłość polskiego designu nie musi zaczynać się od wielkiego gestu. Może zaczynać się od spojrzenia, które wreszcie czegoś nie pomija.
Źródła
Instytut Wzornictwa Przemysłowego: Uważność jako projektowanie przyszłości. Wystawa Young Design 2026 w IWP
Instytut Wzornictwa Przemysłowego: Young Design 2026: „Uważność na…”
Zdjęcie: oficjalny materiał Instytutu Wzornictwa Przemysłowego do wystawy Young Design 2026.


