
Na co patrzymy, gdy głosujemy w New European Bauhaus Prizes 2026?
Tegoroczni finaliści New European Bauhaus Prizes pokazują Europę nie przez hasła, lecz przez konkretne miejsca: szkolne podwórka, dachy domów opieki, rzeki, dawne hale przemysłowe, ogrody terapeutyczne, wiejskie oczyszczalnie i miejskie systemy żywności.
Publiczne głosowanie w New European Bauhaus Prizes 2026 trwa do 10 lipca 2026 roku, do godziny 18:00 czasu brukselskiego. To dobry moment, żeby nie tylko „kliknąć” w ulubiony projekt, lecz także zobaczyć, czym dziś faktycznie staje się europejskie projektowanie. Nie chodzi już wyłącznie o formę, produkt, budynek czy identyfikację wizualną. Chodzi o projektowanie warunków życia: chłodu, wody, opieki, uczestnictwa, pamięci, żywności i lokalnej odporności.
New European Bauhaus Prizes 2026 są podzielone na dwa główne nurty. Strand A — Champions — obejmuje projekty już zrealizowane, z widocznymi rezultatami. Strand B — Rising Stars — jest przeznaczony dla młodych twórców do 30. roku życia, zgłaszających koncepcje, prototypy lub projekty w rozwoju. Kategorie są cztery: cyrkularność, zrównoważenie i innowacja; lokalna demokracja i inkluzja; sztuka, kultura i dziedzictwo jako siły zmiany; oraz narzędzia wspierające transformację w duchu NEB.
Dla nas ten temat nie jest obcy. Sami uczestniczyliśmy w ekosystemie Nowego Europejskiego Bauhausu jako inicjatywa satelitarna. Dlatego na finalistów patrzymy nie jak na galerię ładnych przykładów, ale jak na zestaw roboczych odpowiedzi na pytanie: co dziś naprawdę znaczy projektować po europejsku?
Woda, cień i szkoła
Pierwsza grupa projektów pokazuje, że kryzys klimatyczny coraz mocniej przesuwa design w stronę infrastruktury codzienności. Nie tej monumentalnej, technokratycznej, ukrytej pod ziemią, ale widocznej: ogrodów, dziedzińców, mokradeł, miejskich laboratoriów i lokalnych systemów oczyszczania.
Francuski projekt Circular by Nature działa w Marsylii jako miejska oaza o powierzchni 6000 m². To nie jest zwykły ogród społeczny. To raczej żywe laboratorium obiegu zamkniętego: odpady stają się kompostem, mocz nawozem, mieszkańcy współbadaczami, a dane o temperaturze, bioróżnorodności i jakości powietrza dobrem publicznym. Projekt jest ciekawy dlatego, że nie poprzestaje na symbolice „zielonego miejsca”. Próbuje stworzyć instrukcję, którą inne europejskie wspólnoty mogą powtórzyć u siebie.

Hiszpańskie Adapt Your Schoolyard z Saragossy pokazuje z kolei, że szkoła jest jednym z najważniejszych pól transformacji klimatycznej. Projekt zamienia betonowe podwórka w zielone, chłodniejsze, bardziej przyjazne przestrzenie. Ważna jest skala: od dwóch pilotaży do 72 szkół. Ważna jest też metoda: uczniowie i rodziny nie są tylko odbiorcami modernizacji, ale uczestnikami współprojektowania. W czasach coraz częstszych fal upałów szkolne boisko przestaje być neutralnym tłem dzieciństwa. Staje się kwestią zdrowia publicznego.

La Marjal Floodable Urban Park w Alicante to jeden z najbardziej klarownych przykładów, jak można połączyć park z infrastrukturą przeciwpowodziową. Zamiast budować wyłącznie techniczne bariery, projekt wprowadza system mokradeł, rodzimą roślinność, korytarze bioróżnorodności i dostępne ścieżki. Woda nie jest tu wrogiem miasta. Jest elementem krajobrazu, który trzeba zrozumieć, przyjąć i mądrze poprowadzić.

Rumuńskie ECO H2O przenosi podobną logikę do małej skali wiejskiej. W miejscowości Viscri, wpisanej w kontekst dziedzictwa UNESCO, wdrożono naturalny system oczyszczania ścieków oparty na stawach i filtracji biologicznej. Projekt jest istotny, bo pokazuje, że zrównoważona infrastruktura nie musi być droga, skomplikowana i zarezerwowana dla dużych miast. Może być transdyscyplinarnym, lokalnie utrzymywanym systemem, który chroni wodę, zdrowie publiczne i historyczną tkankę miejsca.
Opieka jako projekt przestrzenny
Druga grupa finalistów dotyczy opieki. I tu robi się szczególnie interesująco, bo NEB przesuwa rozmowę o architekturze społecznej poza standardowe hasła o dostępności. Te projekty pytają: jak wygląda przestrzeń, która naprawdę pomaga ludziom wrócić do siebie?
Austriacki Small Town Biotope Vöcklabruck przekształca pusty historyczny budynek w centrum małego miasta w inkluzywny hub gospodarki, kultury i usług społecznych. Pracuje tam około 80 osób, w tym osoby z niepełnosprawnościami. Projekt łączy współdzieloną infrastrukturę, dostępność i przestrzenie wolne od obowiązku konsumpcji. To mocny przykład projektowania centrum miasta nie jako dekoracyjnego rynku, ale jako żywego organizmu społecznego.
Ukraiński Therapeutic garden at the VDNG powstał jako przestrzeń publiczna dla obrońców, weteranów i osób potrzebujących regeneracji. Łączy architekturę krajobrazu z terapią, tworząc strefy sensorycznie bezpieczne, projektowane z udziałem weteranów, ich rodzin i ekspertów. W kontekście wojny to projekt szczególnie poruszający: nie mówi o pamięci przez pomnik, ale przez miejsce, które ma pomagać w powrocie do życia społecznego.

Francuski Alzheimer’s Rooftop Garden pokazuje, jak nieużywane dachy mogą stać się ogrodami dla osób starszych, mieszkańców domów opieki i lokali społecznych. Projekt łączy ogrodnictwo, zdrową żywność, aktywności międzypokoleniowe i poczucie sprawczości. To nie jest spektakularna architektura w tradycyjnym sensie. Raczej delikatna infrastruktura sensu: miejsce, w którym człowiek kruchy nadal może uczestniczyć, dotykać, sadzić, zbierać, rozmawiać.
Czeskie Children’s Hospice House for Juliet to pierwszy dziecięcy hospicjum w Czechach. Projekt opisany jest jako miejsce opieki paliatywnej, wytchnieniowej, terapii i wsparcia dla rodzin w najtrudniejszych momentach. W tym przypadku „piękno” nie może oznaczać efektowności. Musi oznaczać godność, spokój, intymność, możliwość bycia razem i osobno. To jeden z tych projektów, które pokazują, że NEB nie powinien być kojarzony wyłącznie z zielonymi fasadami i miejskimi parkletami.

Hiszpański Madrid Río z kolei jest większą operacją miejską: przekształceniem dawnej infrastrukturalnej bariery nad rzeką Manzanares w krajobraz obywatelski, łączący naturę, kulturę i wspólnotę. To przykład myślenia o rzece jako osi życia publicznego, a nie jako zapleczu komunikacyjnym miasta.
Kultura nie jako dekoracja
W kategorii sztuki, kultury i dziedzictwa najciekawsze jest to, że kultura nie występuje jako ozdoba transformacji. Jest jej narzędziem.
Niemiecki projekt Big people z Zeitz opiera się na pracy z dziećmi z lokalnych rodzin oraz dziećmi z doświadczeniem uchodźczym. Wspólnie przygotowywały cyrkowy karnawał: treningi, kostiumy, wypowiedzi o mieście, marzeniach i tym, co jest dla nich ważne. W mieście postindustrialnym, o silnych napięciach społecznych, projekt stał się sposobem budowania rozmowy między społecznościami żyjącymi obok siebie, ale często w osobnych bańkach językowych i kulturowych.

Włoski The Globe Performing Space to geodezyjny hub kultury w Apeninach Bolońskich. Łączy sztuki performatywne, naturę, rezydencje, edukację i spotkania publiczne. Istotne jest tu przesunięcie z kultury jako wydarzenia na kulturę jako infrastrukturę terytorialną. Nie jednorazowy festiwal, nie promocyjna scenografia regionu, ale trwałe miejsce tworzenia, uczenia się i spotkania.
Wśród młodych finalistów pojawia się polski projekt Living Factory — Industrial Regeneration. Dotyczy dawnego terenu przemysłowego FAT, który ma zostać przekształcony z odciętej „miejskiej wyspy” w zieloną, oddychającą dzielnicę. Historyczne hale z czerwonej cegły mają stać się przestrzeniami warsztatów, studiów i małych firm. To projekt szczególnie bliski polskim realiom: mamy wiele terenów poprzemysłowych, które można albo wyburzyć, albo zamienić w kolejne generyczne inwestycje, albo potraktować jako nośnik pamięci, pracy i lokalnej przedsiębiorczości.

Portugalska Casa da Azenha przekształca rodzinny młyn oliwny w Santa Cruz do Douro w żywe laboratorium. Projekt łączy pięć pokoleń dziedzictwa, zrównoważoną enoturystykę, lokalnych producentów i historię mówioną zapisywaną w podcastach. To przykład, w którym wiejskość nie jest stylizowaną pocztówką, ale zasobem wiedzy, ekonomii i tożsamości.
Młodzi projektanci: ptaki, ziemia, opera i precyzyjniejszy brief
Strand B, czyli Rising Stars, jest szczególnie ciekawy, bo pokazuje wyobraźnię młodych twórców. Tu projekty bywają mniej „bezpieczne”, bardziej eksperymentalne, czasem dziwne — i właśnie przez to warte uwagi.
Belgijski projekt Coots as Partners in Circular Care wychodzi od obserwacji, że niektóre ptaki wodne, między innymi łyski, wykorzystują ludzkie odpady do budowy gniazd. Projekt proponuje specjalne pływające platformy, na których ptaki mogą bezpiecznie gniazdować, jednocześnie zbierając z kanałów śmieci. Po sezonie lęgowym gniazda pełne odpadów są zbierane, sortowane i poddawane recyklingowi. To koncept na granicy biodesignu, miejskiej ekologii i prowokacji: nie tyle „projektujemy dla natury”, ile przyznajemy, że inne gatunki także współtworzą miasto.

Hiszpańska Terra-Mosaic: Rural Revival to platforma AgTech, która ma pozwalać mieszkańcom miast inwestować w ekologiczną odbudowę porzuconych gruntów rolnych. Model zakłada frakcjonalizację własności ziemi, wsparcie młodych rolników bez dostępu do gruntów i rozwój rolnictwa regeneratywnego. Ten projekt jest interesujący, bo dotyka napięcia między kapitałem miejskim a kryzysem wsi. Pytanie brzmi: czy da się stworzyć sprawiedliwy model, w którym oszczędności miasta pracują na rzecz odnowy krajobrazu, a nie tylko spekulacji ziemią?
Słoweńskie Reclaiming Spaces of Exclusion dotyczy instytucji wychowawczej dla nieletnich SC Logatec. Projekt bada, jak przestrzeń opieki wpływa na sposób, w jaki społeczność postrzega osoby przebywające w takich placówkach. Zamiast izolacji proponuje nowe formy wspólnego życia, usług zintegrowanych i publiczności przestrzeni. To mocny temat: architektura instytucji może albo utrwalać wykluczenie, albo stopniowo włączać ludzi z powrotem w życie społeczne.
Projekt Traviata in Three Acts z Macedonii Północnej zamienia sąsiedztwo w scenę operową. Mieszkańcy i artyści współtworzą publiczną, multidyscyplinarną reinterpretację „La Traviaty”, używając istniejącej architektury jako scenografii. To brzmi teatralnie, ale pod spodem jest poważna idea: uczynić klasyczną kulturę zrozumiałą, lokalną i wspólną, a nie zamkniętą w instytucji.
Rumuński Formform jest z kolei jednym z najbardziej „projektanckich” projektów w całym zestawie. To narzędzie cyfrowe pomagające architektom zamieniać niejasne rozmowy z klientami w precyzyjniejsze dane projektowe: potrzeby, rytuały, priorytety, emocje i dynamikę domowników. Ten projekt wydaje się mniej efektowny wizualnie niż parki czy ogrody, ale dotyka sedna praktyki projektowej. Błąd w briefie jest często początkiem złej architektury.
Hiszpańska Proximity Community proponuje przekształcenie kompleksu sportowego Ciutat Esportiva Dani Jarque w park z ogrodami miejskimi oraz 147 mieszkaniami społecznymi. Projekt zakłada początkowo tymczasowe zakwaterowanie mieszkańców osiedla La Pau w czasie remontów, a potem rozwinięcie funkcji awaryjnych mieszkań społecznych. Łączy więc mieszkalnictwo, rolnictwo miejskie, rzekę Besòs i edukację ekologiczną.
Polski ślad: Gdynia i przemysłowa regeneracja
Wśród finalistów są dwa polskie akcenty i oba warto potraktować poważnie.
FURKAN Gdynia pracuje nad lokalną odpornością żywnościową. Łączy producentów, mieszkańców, instytucje i lokalnych ambasadorów, wzmacniając produkcję roślinną, edukację i współpracę publiczną. To projekt mniej widowiskowy niż park przeciwpowodziowy czy hospicjum, ale bardzo ważny systemowo. Żywność jest jedną z tych infrastruktur, które zwykle zauważamy dopiero wtedy, gdy zaczynają zawodzić.

Living Factory — Industrial Regeneration pokazuje drugi polski kierunek: nie budować nowoczesności przez zerwanie z przemysłową przeszłością, lecz przez jej inteligentną transformację. Dawne hale, warsztaty i fabryki mogą być czymś więcej niż sentymentalnym tłem loftów. Mogą stać się przestrzenią rzemiosła, małych firm, kultury, edukacji i miejskiego życia.
Te dwa projekty dobrze pokazują, gdzie Polska mogłaby szukać własnego języka NEB: w żywności, lokalnej produkcji, rzemiośle, terenach poprzemysłowych, małych i średnich miastach, dziedzictwie technicznym oraz w realnej, a nie dekoracyjnej, zielonej transformacji.
Co mówi ta lista?
Finaliści NEB Prizes 2026 układają się w kilka wyraźnych tematów.
Po pierwsze: woda staje się jednym z głównych materiałów projektowych Europy. Parki zalewowe, naturalne oczyszczalnie, ogrody dachowe, rzeki i mokradła przestają być dodatkiem do miasta. Są warunkiem jego przetrwania.
Po drugie: opieka staje się kategorią architektoniczną. Hospicjum, ogród terapeutyczny, dach domu opieki, instytucja wychowawcza czy przestrzeń dla weteranów wymagają nie tylko sprawności funkcjonalnej, ale także ogromnej delikatności projektowej.
Po trzecie: dziedzictwo przemysłowe i wiejskie wraca jako zasób przyszłości. Młyn oliwny, dawna fabryka, postindustrialne miasto i historyczny budynek w centrum małego miasteczka nie są tylko „starymi obiektami”. Są pamięcią materiałową Europy.
Po czwarte: demokracja lokalna potrzebuje przestrzeni. Nie wystarczy ogłosić partycypacji. Trzeba zaprojektować miejsca, w których ludzie mogą współpracować bez przymusu konsumpcji, statusu i ciągłej rywalizacji.
Po piąte: młodzi projektanci coraz śmielej myślą systemowo. Ptaki jako partnerzy w gospodarce odpadami, brief architektoniczny jako narzędzie inkluzji, ziemia jako platforma regeneracji, opera jako praktyka sąsiedzka — to nie są klasyczne „ładne projekty”. To próby przeprojektowania relacji.
Głosowanie jako wybór wrażliwości
W publicznym głosowaniu można potraktować finalistów jak konkurs popularności. Można też potraktować ich jako lustro: które problemy uważamy dziś za najważniejsze? Czy bardziej przemawia do nas woda, opieka, kultura, żywność, dziedzictwo, technologia, mieszkalnictwo, dzieciństwo, starość, wojna, wieś, miasto?
Najciekawsze w New European Bauhaus Prizes 2026 jest to, że wiele projektów nie wygląda jak „design” w wąskim sensie. I bardzo dobrze. Bo jeśli design ma mieć znaczenie w Europie po kryzysie klimatycznym, pandemicznym, mieszkaniowym i społecznym, musi wyjść poza obiekt. Musi wejść w systemy, rytuały, materiały, relacje i instytucje.
Nowy Europejski Bauhaus nie jest więc stylem. Jest sprawdzianem. Pyta, czy potrafimy projektować piękno, które nie ucieka od trudnych tematów. Piękno szkoły chłodniejszej o kilka stopni. Piękno ogrodu dla osoby z demencją. Piękno oczyszczalni, której prawie nie widać. Piękno dawnej fabryki, która nie została zrównana z ziemią. Piękno miasta, które przestaje walczyć z wodą i zaczyna z nią współpracować.
To jest Bauhaus, który wyszedł z muzeum. I dobrze, bo Europa nie potrzebuje dziś kolejnej estetycznej nostalgii. Potrzebuje projektów, które potrafią naprawiać codzienność.


