Miasto nie jest planszą konkursową. Projekt Arting 2026 chce przejść od pomysłu do wdrożenia

Projekt Arting powraca do pytania, które towarzyszy mu od 1994 roku: czy wzornictwo może być realnym narzędziem przemiany miasta, przemysłu i codziennego życia, czy pozostanie jedynie dobrze oprawioną obietnicą przyszłości?

Transformacja jest jednym z tych słów, które zdążyły zmęczyć się własną popularnością. Transformujemy gospodarkę, energetykę, transport, edukację i kulturę. Transformują się firmy, miasta, instytucje i modele pracy. Nawet zwykła reorganizacja biura coraz częściej otrzymuje rangę procesu transformacyjnego.

Projekt Arting 2026 próbuje odzyskać dla tego pojęcia konkretną treść. Tegoroczna edycja konkursu odbywa się pod hasłem „miasto_transformacje” i obejmuje projekty wzornictwa przemysłowego, które mają poprawiać funkcjonowanie człowieka oraz jego otoczenia z uwzględnieniem zrównoważonego rozwoju i racjonalnego gospodarowania energią. Nie chodzi jednak wyłącznie o kolejną kolekcję atrakcyjnych wizualizacji miejskiej przyszłości. Organizatorzy zapowiadają eksperymentalny proces prowadzący od koncepcji, przez prototyp, aż do możliwego wdrożenia.

To właśnie ta zmiana może okazać się najważniejszym projektem tegorocznego Artingu.

Konkurs zrodzony z transformacji

W przypadku Artingu hasło transformacji nie jest dopisanym po latach modnym komentarzem. Konkurs powstał w Bielsku-Białej w 1994 roku, a więc w okresie, gdy polska gospodarka przechodziła gwałtowną zmianę ustrojową i przemysłową. Jego inicjatorem był Zbigniew Michniowski, ówczesny dyrektor Galerii Bielskiej BWA. Pierwsza formuła miała połączyć projektantów, artystów, inżynierów, samorząd i lokalnych producentów, aby wspólnie tworzyli wyroby możliwe do wdrożenia przez przedsiębiorstwa z Bielska-Białej i regionu.

Zanim słowo „klaster” weszło do języka strategii rozwoju, w Bielsku-Białej próbowano już budować podobny układ współpracy pomiędzy kulturą, techniką i gospodarką. Wzornictwo nie miało pełnić funkcji dekoracyjnej. Było traktowane jako jeden z mechanizmów modernizacji przedsiębiorstw i sposób przełożenia kreatywności na wartość ekonomiczną.

Pierwsze trzy edycje odbyły się w latach 1994–1996. Po dziesięcioletniej przerwie konkurs reaktywowano w 2006 roku, w zupełnie innym otoczeniu gospodarczym: po wejściu Polski do Unii Europejskiej, osłabieniu części tradycyjnego przemysłu i rozwoju nowych małych oraz średnich przedsiębiorstw. Arting ponownie miał pomóc regionalnym firmom znaleźć produkty, usługi i nisze odpowiadające zmieniającemu się rynkowi.

Historia zatoczyła więc osobliwe koło. Konkurs, który narodził się jako odpowiedź na transformację lat dziewięćdziesiątych, trzy dekady później sam musi zmienić własny model działania.

Od miasta ze znakiem zapytania do miasta w ruchu

W ostatnich edycjach Arting coraz wyraźniej kierował uwagę ku miastu. W 2022 roku temat „miasto?” dotyczył przestrzeni, infrastruktury i mieszkańców Bielska-Białej. Konkursowi towarzyszył między innymi projekt 11.11 — eksperyment wykorzystujący metody projektowania partycypacyjnego do poszukiwania sposobów ożywienia ulicy 11 Listopada. Dwa lata później edycja „miasto__szczęśliwe” przyniosła projekty dotyczące miejskich mebli, przyrody, dostępności, rekreacji oraz codziennego użytkowania przestrzeni.

W 2026 roku miasto nie jest już przedstawione jako pytanie ani jako obietnica szczęścia. Jest strukturą znajdującą się w ruchu.

To przesunięcie jest znaczące. Miasta nie mogą dziś wybierać pomiędzy zmianą a stabilnością. Zmieniają się niezależnie od woli swoich władz: pod wpływem kryzysu klimatycznego, starzenia się ludności, migracji, automatyzacji, nowych modeli mobilności, rosnących kosztów energii i cyfryzacji usług. Projektowanie nie polega więc na wymyślaniu idealnego miasta od podstaw, lecz na odpowiedzialnym przeprowadzaniu istniejącego miasta z jednego stanu w drugi.

Nie projektujemy już na czystej kartce. Projektujemy podczas jazdy.

Cztery ścieżki miejskiej zmiany

Organizatorzy wyznaczyli cztery obszary konkursowe. Trzy z nich odnoszą się bezpośrednio do przemysłowej i technicznej historii Bielska-Białej, czwarty pozostaje przestrzenią swobodniejszych interpretacji.

Pierwszą ścieżką jest „Fiat 126p 2.0 / Beskid 2.0 – 45 lat legendy”. Punktem wyjścia stał się Beskid — opracowywany w Bielsku-Białej eksperymentalny samochód małolitrażowy, który nie trafił do produkcji seryjnej, ale pozostał symbolem niespełnionych ambicji polskiej motoryzacji. Zadanie nie ogranicza się do stylistycznego odświeżenia nadwozia. Uczestnicy mają ponownie rozważyć funkcję niewielkiego samochodu, jego konstrukcję, technologię oraz potrzeby użytkowników, które przez cztery i pół dekady zmieniły się radykalnie.

To temat atrakcyjny, ale również niebezpieczny. Łatwo zamienić go w ćwiczenie z retrofuturyzmu: dodać reflektory LED, ekran dotykowy i ogłosić narodziny legendy na nowo. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy współczesny Beskid powinien w ogóle być prywatnym samochodem. Być może jego właściwym następcą byłby mały pojazd współdzielony, modułowy środek transportu lokalnego, platforma dla usług publicznych albo konstrukcja przeznaczona do produkcji w krótkich seriach.

Dziedzictwo nie powinno oznaczać obowiązku powtarzania dawnej formy. Dojrzałe dziedziczenie polega na kontynuowaniu odwagi, która umożliwiła jej powstanie.

Drugim tematem są małe obiekty latające. Organizatorzy wskazują na rozwój dronów, bezzałogowców i niewielkich statków powietrznych, lecz wyraźnie zaznaczają, że rezultatem projektu nie musi być kolejny dron. Punktem wyjścia powinien być konkretny problem związany między innymi z logistyką, bezpieczeństwem, rekreacją lub rolnictwem. Dopiero później należy szukać odpowiedniego obiektu i technologii.

To rozsądne odwrócenie kolejności. Rynek nowych technologii zbyt często zaczyna od urządzenia, a dopiero później poszukuje sytuacji, w której można byłoby je zastosować. W projektowaniu odpowiedzialnym najpierw powinien istnieć problem, użytkownik i kontekst. Maszyna pojawia się na końcu, nie na początku.

Bielsko-Biała ma przy tym szczególne prawo do podejmowania tematu lotnictwa. Miasto posiada rozległe dziedzictwo projektowania i produkcji szybowców, którego ochrona i współczesna interpretacja stały się częścią działań Projektu Arting oraz programu Polskiej Stolicy Kultury 2026. Społeczne archiwum wzornictwa szybowców ma przypominać, że bielski przemysł lotniczy był nie tylko zbiorem zakładów produkcyjnych, ale również środowiskiem kształcącym konstruktorów, inżynierów i wyspecjalizowanych pracowników.

Trzecia ścieżka dotyczy nowych napędów w niewielkich pojazdach użytkowych. Mogą to być konstrukcje dla służb miejskich, lotnisk, magazynów, zakładów produkcyjnych, parków, lasów, policji lub straży pożarnej. Założenie jest pragmatyczne: pojazd nie musi pokonywać setek kilometrów. Ma sprawnie wykonywać określone zadania w konkretnym środowisku.

Właśnie tutaj może kryć się najbardziej realistyczny potencjał wdrożeniowy konkursu. Zamiast próbować konkurować z globalnym przemysłem samochodowym, można projektować wyspecjalizowane maszyny dla precyzyjnie rozpoznanych odbiorców. Krótkie serie, modułowa konstrukcja, lokalna produkcja i możliwość dostosowania pojazdu do zadania mogłyby stać się przewagą, a nie ograniczeniem.

Czwarta kategoria obejmuje szeroko rozumiane koncepcje transformacji miasta — zarówno materialne przedmioty i procesy, jak i rozwiązania niematerialne dotyczące wartości, relacji czy twórczości.

Otwartość tej kategorii jest potrzebna, ponieważ przemiany miejskiej nie da się zamknąć w motoryzacji i lotnictwie. Jednocześnie wymaga ona największej dyscypliny. Im szersze hasło, tym łatwiej zastąpić projekt ogólną deklaracją o wspólnocie, ekologii i przyszłości. Dobra intencja nie jest jeszcze rozwiązaniem. Projekt powinien pokazywać mechanizm zmiany: kto z niego korzysta, kto go utrzymuje, ile kosztuje, jakie zasoby zużywa i po czym poznamy, że rzeczywiście działa.

Najważniejszym projektem jest Arting 365

Najbardziej interesująca część tegorocznej edycji zaczyna się tam, gdzie zwykle konkursy projektowe się kończą.

Nowa formuła Arting 365 została oparta na trzech filarach. Pierwszym jest definiowanie rzeczywistych wyzwań miejskich i przemysłowych we współpracy z samorządem oraz lokalnymi firmami. Konkurs ma służyć nie tylko przyznawaniu nagród, lecz także wybieraniu zespołów i koncepcji nadających się do dalszego rozwoju.

Drugi etap to semestralny sprint projektowy, podczas którego interdyscyplinarne zespoły złożone między innymi z projektantów, inżynierów i osób posiadających kompetencje biznesowe mają przygotowywać funkcjonalne prototypy pod opieką mentorów związanych z uczelniami i przemysłem.

Trzecim filarem ma być inkubator wspierający prototypy w drodze do komercjalizacji lub wdrożenia. Wśród zapowiedzianych narzędzi znalazły się mentoring biznesowy, finansowanie zalążkowe oraz pomoc w dotarciu do inwestorów i przyszłych klientów.

Na papierze jest to model logiczny. Odpowiada na największą słabość konkursów wzorniczych: przepaść pomiędzy interesującą ideą a odpowiedzialnością za jej dalszy rozwój.

Plansza konkursowa może ignorować ciężar konstrukcji, normy bezpieczeństwa, koszty serwisowania, proces zamówień publicznych i możliwości produkcyjne lokalnych przedsiębiorstw. Prototyp nie ma już tego luksusu. Musi działać przynajmniej na tyle, aby ujawnić własne błędy.

Prawdziwym kryterium sukcesu Artingu 365 nie będzie zatem liczba zgłoszeń ani frekwencja na wystawie. Będą nim projekty, które rok lub dwa lata później nadal istnieją: używane przez mieszkańców, rozwijane przez przedsiębiorstwa, testowane przez instytucje albo przekształcone w nowe usługi i działalności gospodarcze.

Nie wszystkie muszą się udać. Proces projektowy, który nigdy nie prowadzi do porażki, najczęściej prowadzi jedynie do prezentacji.

Kultura przemysłowa nie jest magazynem pamiątek

Projekt Arting 2026 odbywa się w szczególnym momencie. Bielsko-Biała jest pierwszą Polską Stolicą Kultury, a program roku 2026 realizowany jest pod hasłem „Tkamy dobrostan”. Oficjalna koncepcja programu przedstawia kulturę jako przestrzeń współpracy mieszkańców, artystów, przedsiębiorców i instytucji, łączącą lokalne dziedzictwo z edukacją, technologią oraz aktywizacją młodych ludzi.

Arting dobrze pasuje do tej opowieści pod warunkiem, że kultura zostanie potraktowana szerzej niż zbiór wydarzeń artystycznych.

Samochód, szybowiec, tkanina, mebel, narzędzie i maszyna również są dokumentami kultury. Zapisują poziom wiedzy technicznej, organizację pracy, dostępne materiały, społeczne aspiracje i wyobrażenia o przyszłości. Przemysł pozostawia po sobie nie tylko hale, kominy i fotografie załóg. Pozostawia sposoby myślenia.

Bielsko-Biała posiada wyjątkowo bogaty materiał do takiej pracy. Jej włókiennicza, samochodowa, maszynowa i lotnicza historia nie musi być przechowywana wyłącznie jako zamknięty rozdział lokalnej pamięci. Może stać się zasobem wiedzy: o konstruowaniu, organizowaniu produkcji, współpracy artystów z inżynierami i rozwijaniu produktów w warunkach ograniczonych zasobów.

W tym sensie projektowanie przyszłości i ochrona dziedzictwa nie są przeciwieństwami. Dziedzictwo pozbawione współczesnej interpretacji zamienia się w dekorację. Innowacja pozbawiona pamięci bardzo często odkrywa ponownie rozwiązania, które ktoś wcześniej zdążył już sprawdzić.

Czy konkurs może zmienić miasto?

Sam konkurs nie dokona miejskiej transformacji. Nie zastąpi polityki transportowej, inwestycji publicznych, strategii energetycznej ani konsekwentnej współpracy pomiędzy samorządem, uczelniami i przedsiębiorstwami.

Może jednak stworzyć środowisko, w którym problemy będą formułowane dokładniej, a proponowane rozwiązania sprawdzane wcześniej, zanim staną się kosztownymi inwestycjami. Może również przypomnieć, że projektanci nie są wyłącznie autorami wyglądu przedmiotów. Potrafią analizować systemy, budować scenariusze, ujawniać sprzeczne potrzeby i przekładać abstrakcyjne strategie na doświadczenie konkretnego człowieka.

Pod tym względem Projekt Arting 2026 stawia sobie zadanie znacznie trudniejsze niż wybranie najlepszych prac. Próbuje zaprojektować własną instytucję na nowo: konkurs jako początek procesu, wystawę jako moment publicznej weryfikacji, prototyp jako narzędzie zdobywania wiedzy, a wdrożenie jako rezultat współpracy wielu środowisk.

W konkursie mogą uczestniczyć studenci i absolwenci wzornictwa, architektury i uczelni technicznych, a także projektanci, architekci, inżynierowie oraz interdyscyplinarne zespoły. Pula nagród wynosi 40 tysięcy złotych. Termin składania prac został przedłużony do 19 lipca 2026 roku, natomiast wystawa konkursowa i konferencja są planowane na październik. Organizatorem przedsięwzięcia są Miasto Bielsko-Biała i Fundacja Ludzie–Innowacje–Design.

Najważniejsze pytanie pojawi się jednak dopiero po rozdaniu nagród.

Czy wyróżnione projekty opuszczą galerię?

Jeżeli tak, Arting może przestać być wyłącznie konkursem odbywającym się w mieście. Może stać się częścią miejskiego systemu rozwoju — miejscem, w którym przemysłowa pamięć Bielska-Białej nie służy odtwarzaniu dawnej świetności, lecz projektowaniu następnej transformacji.