
Gdy algorytm potrzebuje Antychrysta
Apokaliptyczna teologia Petera Thiela nie jest ekscentrycznym hobby miliardera. To język, którym część Doliny Krzemowej próbuje zamienić kryzys własnego modelu technologicznego w opowieść o cywilizacyjnej wojnie.
Jesienią 2025 roku Peter Thiel zorganizował w San Francisco serię zamkniętych wykładów poświęconych Antychrystowi. Telefony miały pozostać wyłączone, uczestnicy nie mogli nagrywać spotkań, a bilety wyprzedały się niemal natychmiast. Mimo zakazu nagrania trafiły do dziennikarzy „The Guardian”, którzy odtworzyli główne elementy osobliwej kosmologii jednego z najbardziej wpływowych ludzi amerykańskiego sektora technologicznego.
W świecie Thiela Antychryst nie musi mieć rogów ani wyłaniać się z piekielnej otchłani. Może przybrać formę międzynarodowej instytucji, regulatora technologii, ruchu klimatycznego albo polityka ostrzegającego przed zagrożeniami związanymi ze sztuczną inteligencją. Jego najważniejszym narzędziem ma być strach: przed wojną nuklearną, zmianami klimatu, biotechnologią i niekontrolowanym rozwojem maszyn.
Według Thiela przyszły tyran wykorzysta te lęki, aby przekonać społeczeństwa do oddania kontroli nad nauką, gospodarką i technologią jednej globalnej władzy. Apokalipsa zostanie więc powstrzymana tylko za cenę stagnacji. A stagnacja, w tej opowieści, jest niemal równie groźna jak koniec świata.
To efektowna konstrukcja. I bardzo wygodna.
Antychryst jako model polityczny
W opublikowanym w czerwcu 2026 roku eseju „The Algorithm and the Antichrist: Political Theology at the Sunset of Silicon Valley” Giorgio Cesarale i Matteo Pasquinelli pokazują, że język Thiela nie jest przypadkową mieszaniną Biblii, popkultury i teorii spiskowych. Ma własną genealogię, prowadzącą do niemieckiego prawnika i filozofa polityki Carla Schmitta.
Kluczowym pojęciem jest tutaj katechon, czyli „ten, który powstrzymuje”. Termin pochodzi z Drugiego Listu do Tesaloniczan i oznacza tajemniczą siłę opóźniającą nadejście Antychrysta, a wraz z nim końca czasów.
Problem polega na tym, że siła powstrzymująca zło powstrzymuje również ostateczne zbawienie. Katechon chroni świat, lecz jednocześnie konserwuje jego niedoskonały porządek. Jest hamulcem umieszczonym pomiędzy historią a jej zakończeniem.
Schmitt przeniósł to pojęcie z teologii do polityki. Państwo, imperium albo określony porządek geopolityczny mogły być przedstawiane jako siły chroniące cywilizację przed rozpadem, rewolucją czy światową wojną domową. Pozwalało to opisywać politykę nie jako spór interesów i instytucji, ale jako walkę z siłami chaosu.
Thiel wykonuje kolejny ruch. Zamiast tłumaczyć publiczności zawiłości teologii politycznej, zamienia katechon i Antychrysta w elastyczne figury propagandowe. W zależności od sytuacji rolę siły zagrażającej cywilizacji mogą odgrywać organizacje międzynarodowe, ekolodzy, administracja publiczna, badacze bezpieczeństwa AI albo Chiny.
Wszyscy zostają umieszczeni w jednym katalogu podejrzanych, choć ich cele, interesy i metody nie mają ze sobą wiele wspólnego.
Biznes ukryty pod teologią
Cesarale i Pasquinelli proponują, aby apokaliptyczny język Thiela czytać nie przez pryzmat religii, lecz ekonomii politycznej.
To ważna zmiana perspektywy. Thiel nie jest wyłącznie filozofującym inwestorem. Jest współtwórcą Palantira, przedsiębiorstwa rozwijającego systemy analizy danych dla wojska, służb wywiadowczych, policji, administracji migracyjnej i instytucji publicznych. Firma zdobyła wielomiliardowe kontrakty między innymi od Pentagonu, amerykańskiej administracji imigracyjnej oraz brytyjskiej publicznej służby zdrowia.
W tym świetle teologiczna opowieść zaczyna przypominać prezentację sprzedażową pisaną alfabetem Apokalipsy.
Skoro świat jest pełen ukrytych wrogów, potrzebuje systemów zdolnych do ich wykrywania. Skoro tradycyjne instytucje są powolne, skorumpowane lub naiwne, muszą oprzeć się na prywatnej infrastrukturze danych. Skoro demokracja produkuje niekończące się debaty, rozwiązaniem staje się technologia obiecująca decyzję szybszą niż polityka.
Wróg uzasadnia nadzór. Zagrożenie uzasadnia centralizację danych. Stan wyjątkowy uzasadnia przeniesienie części władzy publicznej do prywatnych systemów, których działania zwykły obywatel nie jest w stanie prześledzić.
Antychryst okazuje się bardzo użytecznym klientem.
Zmierzch niewinnej Doliny Krzemowej
Przez kilka dekad Dolina Krzemowa przedstawiała swoje produkty jako narzędzia emancypacji. Internet miał decentralizować władzę, platformy łączyć ludzi, a dane pozwalać na lepsze decyzje. Technologia miała być uniwersalna, otwarta i niemal naturalnie sprzymierzona z wolnością.
Dziś ta narracja wyraźnie się kruszy.
Największe przedsiębiorstwa technologiczne coraz mocniej wiążą się z państwem, wojskiem, infrastrukturą energetyczną oraz systemami bezpieczeństwa. Rozwój sztucznej inteligencji wymaga ogromnych centrów danych, dostępu do energii, kapitału, zaawansowanych układów scalonych i wysokiej jakości zbiorów treningowych. Algorytm nie unosi się w cyfrowej chmurze. Stoi na ziemi, pobiera wodę, zużywa prąd, potrzebuje kabli, serwerów, pracowników i ochrony.
Autorzy eseju z e-flux interpretują zwrot ku technonacjonalizmowi jako reakcję na ograniczenia tego modelu. Kiedy technologia nie potrafi już wiarygodnie obiecywać powszechnego dobrobytu, zaczyna obiecywać przewagę nad przeciwnikiem. Zamiast projektu modernizacji otrzymujemy wyścig zbrojeń. Zamiast globalnej sieci współpracy pojawia się walka o dane, modele i infrastrukturę obliczeniową.
Innowacja przestaje być dobrem wspólnym. Staje się bronią strategiczną.
Regulacja jako herezja
W tym systemie każda próba spowolnienia technologicznej ekspansji może zostać przedstawiona jako atak na postęp.
Krytyka kosztów środowiskowych centrów danych staje się „antynaukowa”. Regulowanie sztucznej inteligencji zostaje uznane za próbę zatrzymania cywilizacji. Instytucje międzynarodowe jawią się jako zalążek globalnej tyranii. Nawet ostrzeganie przed ryzykiem technologicznym może zostać oskarżone o przygotowywanie gruntu pod władzę Antychrysta.
To zamknięty układ retoryczny. Każdy, kto kwestionuje kierunek rozwoju technologii, potwierdza istnienie spisku przeciwko technologii.
Polityczny konflikt dotyczący własności danych, praw pracowniczych, kosztów energetycznych czy demokratycznej kontroli zostaje przepisany na konflikt metafizyczny. Nie spieramy się już o to, kto zarządza infrastrukturą i czerpie z niej zyski. Walczymy ze złem.
A ze złem się nie negocjuje.
Algorytm potrzebuje wroga
Najciekawsza teza Cesaralego i Pasquinellego dotyczy samego związku między algorytmem a Antychrystem.
Systemy obliczeniowe potrzebują kategorii. Klasyfikują, rozpoznają wzorce, przyznają prawdopodobieństwa i wskazują anomalie. W zastosowaniach komercyjnych określają, kto może kupić produkt. W administracji decydują, kto zasługuje na świadczenie. W systemach bezpieczeństwa próbują przewidzieć, kto może stanowić zagrożenie.
Polityczna teologia dostarcza tym systemom wielkiej narracji. Wyjaśnia, dlaczego świat należy dzielić na sprzymierzeńców i przeciwników, ludzi godnych zaufania i podejrzanych, przyspieszających postęp i hamujących historię.
Algorytm otrzymuje swojego Antychrysta, a Antychryst otrzymuje algorytm zdolny do wyszukiwania jego śladów.
Nie oznacza to, że sztuczna inteligencja jest z natury autorytarna. Oznacza natomiast, że infrastruktura klasyfikowania ludzi nigdy nie jest wyłącznie techniczna. Zawsze działa wewnątrz określonej wizji świata, nawet kiedy jej twórcy nazywają ją neutralną.
Co naprawdę zachodzi w Dolinie Krzemowej?
„Zmierzch Silicon Valley” nie oznacza końca sektora technologicznego. Oznacza koniec jego dawnej niewinności.
Technologia coraz rzadziej występuje jako bezstronne narzędzie służące całej ludzkości. Coraz częściej przedstawia się ją jako instrument narodowej przewagi, kontroli granic, zarządzania konfliktami i utrzymania porządku społecznego.
Apokaliptyczny język pomaga ukryć tę zmianę. Kieruje uwagę ku wyobrażonemu końcowi świata, abyśmy nie przyglądali się zbyt dokładnie instytucjom powstającym tu i teraz.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: czy Peter Thiel naprawdę wierzy w nadejście Antychrysta?
Znacznie ciekawsze jest inne: jaką władzę można zbudować, kiedy wystarczająco wielu ludzi uwierzy, że już nadchodzi?
Źródła i dalsza lektura
Giorgio Cesarale, Matteo Pasquinelli, „The Algorithm and the Antichrist: Political Theology at the Sunset of Silicon Valley”, e-flux Journal, nr 164, czerwiec 2026.
Johana Bhuiyan, Dara Kerr, Nick Robins-Early, „Inside tech billionaire Peter Thiel’s off-the-record lectures about the antichrist”, „The Guardian”, 10 października 2025.
AIMODELS, projekt badawczy poświęcony historii i politycznej epistemologii modeli sztucznej inteligencji, Ca’ Foscari University of Venice.
Amnesty International UK, materiały dotyczące wykorzystania systemów Palantira w brytyjskiej publicznej służbie zdrowia.
