Skandynawski minimalizm w erze post-cyfrowej: Stockholm Furniture Fair 2026

Sztokholm po raz kolejny staje się stolicą światowego designu. Stockholm Furniture Fair 2026 udowadnia, że skandynawskie projektowanie to coś więcej niż estetyka – to filozofia przetrwania w świecie nadmiaru, łącząca rzemiosło z ekologicznym radykalizmem.

Powrót do Materii

W świecie zdominowanym przez ekrany i wirtualne doświadczenia, Stockholm Furniture Fair 2026 (3-7 lutego) stanowi kojący powrót do namacalnej rzeczywistości. Tegoroczna edycja targów jest celebracją taktylności. Drewno, wełna, kamień – surowe, naturalne materiały grają pierwsze skrzypce, ale są one traktowane w sposób nowatorski.

Skandynawski design, znany ze swojego umiaru, w 2026 roku staje się „radykalnie naturalny”. Projektanci odchodzą od kompozytów i tworzyw sztucznych na rzecz monomateriałowości – przedmiotów wykonanych z jednego surowca, co ułatwia ich późniejszy recykling. To minimalizm nie tylko estetyczny, ale i etyczny.

Guest of Honour: Dialog z Naturą

Tegorocznym gościem honorowym (Guest of Honour) jest studio, które zasłynęło z eksperymentów z biokompozytami. Ich centralna instalacja w holu wejściowym targów to manifest „architektury tymczasowej”. Struktura, w całości biodegradowalna, ma zniknąć po zakończeniu targów, nie zostawiając śladu węglowego. To mocny komentarz do samej idei targów, które z natury generują ogromne ilości odpadów.

Nowa Nordycka Tożsamość

Ciekawym zjawiskiem obserwowanym w Sztokholmie jest redefinicja „nordyckości”. Młode pokolenie projektantów zrywa z chłodną, sterylną bielą kojarzoną z latami 2010. Wnętrza stają się cieplejsze, bardziej eklektyczne, czerpiące z ludowych tradycji regionu (Sami design) i inspiracji globalnych.

Stockholm Furniture Fair 2026 pokazuje, że design nie może istnieć w próżni. Każdy mebel, każda lampa jest tu traktowana jako element większego ekosystemu. W epoce kryzysu klimatycznego, piękno przedmiotu nie wynika już tylko z jego formy, ale z jego relacji ze środowiskiem. Skandynawia po raz kolejny udowadnia, że „mniej znaczy więcej” – ale tym razem to „mniej” musi być znacznie mądrzejsze.