Kwestia kobieca 1550–2025: Rewizja kanonu w nowym gmachu MSN

W nowym gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie trwa monumentalna wystawa „Kwestia kobieca 1550–2025”. To nie tylko przegląd historyczny, ale odważna próba redefinicji kanonu sztuki, w którym kobiety przestają być muzami, a stają się podmiotami.

Architektura Kobiecości

Otwarcie nowego gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie było samo w sobie wydarzeniem, które zelektryzowało polski świat kultury. Jednak to, co wypełnia te surowe, betonowe przestrzenie, budzi jeszcze większe emocje. Wystawa „Kwestia kobieca 1550–2025”, pomyślana jako flagowa ekspozycja sezonu zimowego, jest kuratorskim majstersztykiem, który łączy odległe epoki wspólnym mianownikiem: walką o podmiotowość.

Zestawienie prac z XVI wieku z dziełami współczesnych artystek, takich jak Zofia Kulik czy Alina Szapocznikow, tworzy napięcie, które rezonuje z dzisiejszymi debatami społecznymi. Nie jest to jednak prosta, linearna narracja o wyzwoleniu. Kuratorzy postawili na dialog – czasem szorstki, czasem zaskakująco harmonijny – między dawnymi mistrzyniami a współczesnymi rebeliantkami.

Od Muzy do Twórczyni

Kluczowym aspektem wystawy jest dekonstrukcja mitu „muzy”. Przez stulecia rola kobiety w sztuce była sprowadzana do obiektu do oglądania – biernego ciała, które artysta zamieniał w formę. „Kwestia kobieca” odwraca ten wektor. Widzimy tu kobiety patrzące, kobiety działające, kobiety tworzące.

Szczególnie poruszająca jest sekcja poświęcona portretom autorefleksywnym. Autoportrety malarek z XVII wieku, często wykonywane w ukryciu lub pod męskimi pseudonimami, sąsiadują z wideo-artem z lat 90. XX wieku. To zderzenie pokazuje, że potrzeba samostanowienia i kontroli nad własnym wizerunkiem jest uniwersalna i ponadczasowa.

Przestrzeń jako Kontekst

Nowy budynek MSN, zaprojektowany przez Thomasa Phifera, okazał się idealnym tłem dla tej narracji. Jego minimalistyczna, niemal sakralna architektura nie konkuruje z dziełami, lecz daje im „oddech”. Białe ściany i rozproszone światło pozwalają skupić się na detalu, co w przypadku prac historycznych, wymagających intymnego kontaktu z widzem, jest kluczowe.

Wystawa „Kwestia kobieca 1550–2025” to obowiązkowy punkt na mapie kulturalnej Warszawy tej zimy. To lekcja historii sztuki, której nie znajdziemy w podręcznikach – lekcja pisana z perspektywy tych, które przez wieki były uciszane, a teraz, w sercu stolicy, przemawiają pełnym głosem.