Pochwała Szorstkości: Filozofia nowego błędu

Dlaczego w epoce doskonałej symulacji zaczynamy pożądać błędu? Analiza odwrotu od cyfrowego ideału w stronę estetyki szorstkości.

Przez ostatnie dwie dekady świat cyfrowy dążył do ideału, który można określić mianem „homogenicznego połysku”. Wszystkie krawędzie zostały zaokrąglone, gradienty wygładzone, a błędy wyeliminowane. Interfejsy naszych smartfonów, stron internetowych i aplikacji stały się tak perfekcyjne, że niemal przestały istnieć — stały się przezroczystymi oknami na dane. Jednak w roku 2026 obserwujemy gwałtowny zwrot. Zamiast gładkości, zaczynamy pożądać szorstkości. Zamiast przewidywalności — błędu.

Zmęczenie doskonałością

Doskonałość cyfrowa ma swoją cenę: jest nią ontologiczna nuda. Kiedy wszystko działa idealnie, a każdy piksel jest na swoim miejscu, tracimy poczucie realności medium. Człowiek jako istota biologiczna jest zaprogramowany do reagowania na opór i nieregularność. Maurice Merleau-Ponty w swojej Fenomenologii percepcji wskazywał, że poznajemy świat poprzez ciało i jego interakcję z materią. Cyfrowy „połysk” odcina nas od tej interakcji, oferując w zamian sterylną symulację.

Obecny trend „rough-around-the-edges”, opisywany przez Dezeen jako reakcja na wszechobecność AI, to coś więcej niż tylko moda estetyczna. To krzyk o autentyczność. W świecie, gdzie generatywna sztuczna inteligencja potrafi stworzyć nieskończoną ilość idealnych obrazów, błąd staje się jedynym dowodem na obecność człowieka. Szum, ziarno, cyfrowy glitch czy nieregularna typografia stają się certyfikatem istnienia fizycznego podmiotu po drugiej stronie ekranu.

Ontologia usterki

W filozofii techniki usterka (glitch) zawsze pełniła rolę demaskatorską. Heideggerowski „sprzęt”, gdy jest sprawny, pozostaje ukryty w swojej funkcjonalności. Dopiero gdy się psuje, ujawnia swoją istotę. Dzisiejsza „szorstkość” w designie to świadome psucie narzędzia, by przypomnieć użytkownikowi o jego materialności. Projektujemy „opór”, by zmusić do refleksji.

Zastanawiające jest, że to właśnie w momencie, gdy technologia osiągnęła szczyt swoich możliwości symulacyjnych, my zaczynamy tęsknić za tym, co „analogowo niezdarne”. Projektanci celowo wprowadzają do interfejsów elementy, które wyglądają na niedończone, surowe, a nawet brzydkie według klasycznych kanonów UX. To estetyka „brudu”, która ma nas uziemić w świecie, który coraz bardziej przypomina niematerialny sen.

Powrót do dotyku

Szorstkość to także tęsknota za haptycznością. Choć ekrany pozostają gładkimi taflami szkła, nasze oczy szukają tekstur, które przypominają drewno, beton czy zagięty papier. Chcemy czuć ciężar informacji. Filozofia „nowego błędu” mówi nam: nie bój się niedoskonałości, bo to ona stanowi o Twoim człowieczeństwie.

W świecie zdominowanym przez algorytmy, które optymalizują naszą rzeczywistość pod kątem maksymalnej efektywności, szorstki design staje się aktem oporu. Jest to przypomnienie, że życie nie jest procesem optymalizacji, ale serią nieprzewidywalnych tarć.

Czy potrafimy zaakceptować świat, w którym nie wszystko jest wygładzone do granic możliwości? I czy to właśnie w szczelinach między pikselami odnajdziemy nową definicję piękna?

Źródła

  • Maurice Merleau-Ponty, Fenomenologia percepcji.
  • Dezeen, Design Trends 2026: The shift to rough aesthetics.
  • Martin Heidegger, Bycie i czas (koncepcja poręczności).
  • Yuk Hui, The Question Concerning Technology in China.