Tak zwane „bubble hotels”, czyli w wolnym tłumaczeniu „bańkowe hotele” jeszcze do niedawna były tylko elementami futurystycznych opowieści… Możliwość relaksu na łonie natury, bez konieczności zamartwiania się o pogodę i porę roku? Oto co zjednuje im rosnącą rzeszę zwolenników – w wielu miejscach już stały się doskonałą atrakcją turystyczną.

Tytułowy „bubble hotel” można w skrócie opisać jako specjalnie wypełnianą powietrzem konstrukcję mieszkalną – jej okrągły kształt sprawia, że w nazwie nawiązuje się do” bąbelka”. Prawdopodobnie pierwszym pomysłodawcą projektu w stylu „bubble hotel” był francuski designer Pierre Stéphane Dumas – nazwał on swój projekt „BubbleTree”.

Od tamtej pory ewoluował on wiele razy, nie tracąc jednak swego poprzedniego zamysłu – funkcjonalności połączonej z zaletami praktycznymi. „Bąbelek” w zastosowaniu przypomina namiot, ale za to namiot najwyższej klasy… Poza skrajnymi warunkami atmosferycznymi, nowy typ „hotelu” jest całkowicie niewrażliwy na działanie warunków środowiska – deszcz, śnieg czy pustynne słońce
nie są w stanie mu zagrozić. Dzięki możliwościom takiej bańki – w zależności od potrzeb jest ona ochładzana lub podgrzewana za pomocą specjalnych rur (powietrze jest także regularnie wymieniane co kilka godzin, by zapobiec wzrostowi wilgotności i rozwojowi bakterii), a także odpowiednio przygotowana do pobytu i wyposażona w przezroczyste ściany z filtrem UV – podziwianie zorzy polarnej w środku islandzkiej zimy czy pejzażu hiszpańskiej pustyni staje się dla nas łatwe, proste i przyjemne.

Trzeba przyznać, że poszczególne projekty „mieszkań” różnią się zależnie od położenia, ale cel jest taki sam – maksymalizacja komfortu, przy jednoczesnym braku rezygnacji z obcowania z otaczającym nas światem. Wiele „zwykłych” hoteli zaopatruje się w nie jako nietypowe  urozmaicenie pobytu dla gości, ale są też firmy, które taką przygodę traktują jako swoją główną ofertę – mowa tu między innymi o „Buubble” na Islandii.

Harmonia z naturą jednak nie jest transakcją jednostronną prawda? W tym wypadku ekolodzy mogą spać spokojnie. Do budowy większości baniek używa się materiałów poddawanych recyklingowi, koszty ich zasilania są niewielkie, w dodatku je same można łatwo spakować (niczym zwykły namiot), a po uprzątnięciu wyposażenia praktycznie nie pozostaje ślad po pobycie – dzięki temu mają naprawdę nieznaczny wpływ na środowisko. Sami turyści i właściciele także dbają o swoje naturalne „sąsiedztwo” – w końcu najważniejsza w tym projekcie jest możliwość kontaktu z przyrodą, sprzyja to rozwojowi nurtu zwanego „ekoturystyką”.

Nietypowy pomysł szybko się rozprzestrzenia: na chwilę obecną hotele w stylu „bubble” możemy znaleźć m.in. Hiszpanii, Północnej Irlandii, Islandii, Wielkiej Brytanii czy Francji, ale wiadomo też o planowanych podobnych projektach w Ameryce Północnej.

Ale co dalej? Czy ten projekt rozpoczęty w branży hotelarsko-turystycznej ma szansę być czymś więcej niż zwykłą ciekawostką, o której można opowiadać jak o przygodzie z wakacji? Otóż jest potencjał… Wszędzie tam, gdzie mówimy o podróżnictwie lub po prostu potrzebie znalezienia tymczasowego, niestałego miejsca zamieszkania, tego typu „ruchoma infrastruktura” (bardziej uodporniona na warunki środowiska niż namioty czy różne typy baraków mieszkalnych), sprawdziłaby się znakomicie – jako tymczasowe schronienie dla ofiar kataklizmów, ale także przenośne centrum badań na naturalnym terenie, prac geologicznych, budowlanych… Wykorzystanie „bubble hotels” daje możliwość przebywania w środowisku bez ingerencji w nie, a koszty transportu i montażu możemy chyba uznać za porównywalne do tych, które i tak trzeba ponieść, by przetransportować ludzi i sprzęt. Ogranicza nas tylko wyobraźnia, własna elastyczność i – jak zawsze – środki finansowe. Z odpowiednimi komponentami jesteśmy przecież w stanie stworzyć taki „ruchomy dom” w dowolnym miejscu na ziemi…

Czy ma to rację bytu? Możliwe, że niedługo się przekonamy… Na razie możemy śmiało powiedzieć – „bubble hotel” to rozwiązanie dla każdego człowieka przyjaznego naturze, a do takiego nastawienia powinno chyba dążyć każde z nas…

Comments are closed.